jesteś na: Strona głównaPamięć i Tożsamośćna literę...P...Pilat Kazimierz "Zaremba"

Rodzina Pilatów z Tyczyna sięga swymi korzeniami do Wielkopolski.
Ich pradziad Mateusz (1835-10.03.1921) był potomkiem dawno spolszczonych niemieckich katolików, którzy po wojnie 30-letniej wyemigrowali do Polski, aby uniknął przyjęcia protestantyzmu. Był bakałarzem, wędrownym nauczycielem, który zasłużył się dla Powstania Wielkopolskiego w 1848 r. Pruski sąd wojenny „Krigsgericht” „nagrodził go” wyrokiem śmierci, nie wykonanym z powodu ucieczki do zaboru austriackiego. Osiadł w Przybyszówce pod Rzeszowem, gdzie ożenił się z panną z rodu Krupa i bardzo szybko zyskał sobie dużą renomę wśród sąsiadów i mieszkańców tej podrzeszowskiej wsi. Później zaangażował się w działalność Socjaldemokracji we Lwowie.

Mateusz Pilat dochował się pięciorga dzieci, w tym Zofii zamężnej z Luteckim oraz Franciszka mistrza kowalstwa, który ożenił się w Tyczynie z Wiktorią Paśko, ze słynnej rodziny rzemieślników tyczyńskich. Dochowali się licznego potomstwa: Kazimierza, Marii, Władysława, Emila, Aleksandry, Filomeny, Teofila, Tadeusza i Augustyna.

Kazimierz urodzony 1 marca 1897 r. od najmłodszych lat pomagał ojcu w prowadzeniu zakładu ślusarsko-kowalskiego, a także w gospodarstwie. To zaowocowało później nabytym doświadczeniem w kierowaniu zespołem ludzkim w fabryce i zamiłowaniu do techniki. We wczesnej młodości należał do niepodległościowej organizacji „Zarzewie”. Był uczniem rzeszowskiego gimnazjum. Gdy uzyskał świadectwo maturalne, jako „patent inteligenta”, I wojna światowa „gorzała” już na wszystkich frontach. W wieku 18 lat został powołany do służby wojskowej w armii austriackiej. Ukończył kurs oficerski w Opawie, praktykę odbywał w jednostkach liniowych i czekała na niego wojna na froncie wschodnim. Potem był front włoski, walki w Alpach i na bagnistych terenach nad rzeką Piave. Tam też został ranny. Zachorował na malarię.

Od listopada 1918 do 1922 r. był żołnierzem tworzącego się Wojska Polskiego. Uczestniczył w wojnie polsko-ukraińskiej, jako obrońca Lwowa, a następnie w wojnie z bolszewikami. Jako niezdolny do służby liniowej został zastępcą komendanta obozu dla internowanych jeńców sowieckich. Zdemobilizowany z wojska w stopniu kapitana, ze stanowiska dowódcy kompanii piechoty. Zwolniony został od zawodowej służby wojskowej. Kolejny awans na majora (czego nie udało mi się potwierdzić) miał otrzymać w konspiracji, jako oficer AK.

W latach 1922-1929 studiował na wydziale mechanicznym Politechniki Lwowskiej. Został inżynierem mechanikiem. Pracował we lwowskiej elektrowni, w dyrekcji Lasów Państwowych Łucku, w zakładach produkujących dla wojska w warsztatach portowych rzecznej Marynarki Wojennej w Pińsku, Zakładach Balonowych i Wytwórni Spadochronów w Legionowie, a także Zbrojowni nr 2 w Warszawie. Od października 1938 r. miejscem jego pracy stały się Zakłady Południowe w Stalowej Woli, gdzie pracował do chwili aresztowania go przez Niemców. Był konstruktorem sprzętu artyleryjskiego w dziale konstrukcyjnym, a później w dziale gospodarki maszynowej w Zakładzie Mechanicznym. Z Józefą Kopyto zawarł związek małżeński 5 lutego 1930 r. w kościele parafialnym w Zakopanem. Przez całe życie cechowała go niezwykła solidność, poczucie odpowiedzialności, porządku i zdyscyplinowanie.

Widział postępujący upadek naszej gospodarki i państwa. I z tymi poglądami wcale się nie krył. Zaangażował się w życie polityczne, choć nie wstąpił do żadnej partii. Jednakże finansowo wspierał Stronnictwo Ludowe. Zaprojektował dom rodzinny w Tyczynie. Miał syna Wojciecha, który osiadł w Zakopanem, gdzie mieszka do dziś (zm. ). Ożenił się z Danutą Pilszczyńską i z tego małżeństwa dochowali się córki Krystyny.

Okres okupacji sprzyjał tworzeniu się konspiracyjnych związków. Zakłady w Stalowej Woli stały się pierwszym konspiracyjnym centrum walki z okupantem. „Zaremba” był jednym ze współorganizatorów Związku Walki Zbrojnej w Stalowej Woli. Niemcy po kilku miesiącach rozbili stalowowolskie podziemie, zniszczyli komórkę ZWZ.

Po aresztowaniu Mariana Szolca, Pilat zorganizował komendę obwodu niżańskiego. Główny ośrodek konspiracji ZWZ usadowił się wkrótce w Stalowej Woli, a na jego czele stanął osobiście Kazimierz Pilat ps. „Zaremba”. Został komendantem obwodu niżańskiego. Rozumiał potrzebę połączenia wszystkich sił w walce z okupantem pod kierownictwem Armii Krajowej. Był człowiekiem zdecydowanym, dlatego darzono go wyjątkowym zaufaniem. W stalowowolskim obwodzie rozkaz utworzenia Kedywu wydał sam „Zaremba”. Pełnił swoją służbę do chwili aresztowania. Jego cała kariera zawodowa wiązała się z przemysłem na potrzeby wojska. Również jego doświadczenie życiowe i wiedza nie były bez znaczenia.

9 marca 1944 r. Kazimierz Pilat został aresztowany na terenie Zakładów przez Niemców, pomimo jego ostrzegania o tym zamiarze przez kontrwywiad Armii Krajowej (inne źródła rodzinne podają datę aresztowania jako 11 lub 13 marca). Jego aresztowanie wyglądało wg jednej z informacji w ten sposób, że najpierw uderzył aresztującego go gestapowca i wybiegł w kierunku bramy. W bramie na warcie stał barczysty Ukrainiec, który stawił opór, strzelił w powietrze i narobił wrzasku. Przybiegli Niemcy którzy otoczyli Pilata. Uderzony kolbą w głowę padł, z twarzą zalaną krwią. Wrzucono go do ciężarówki i odwieziono do siedziby gestapo. Tam był okrutnie torturowany i bity. Jednak nikogo nie wydał, nikogo nie aresztowano z jego obwodu. Później okazało się, że tej nocy został zamordowany w budynku stalowowolskiego gestapo. Wg uzyskanej informacji zwłoki człowieka z połamanymi rękami i nogami, wywieziono nad ranem z siedziby gestapo i zakopano, gdzieś w pobliskim lesie. Informację o jego o śmierci miał przekazać w tajemnicy niemiecki lekarz (ok. 18 marca 1944 r.)

Inne źródło podaje, że 9 marca gestapowcy przyszli aresztować Kazimierza Pilata „Zarembę”. Ostrzeżony wcześniej zdecydował się na powrót do biura, aby zniszczyć kompromitujące go materiały. Zabrakło mu czasu, nadeszli Niemcy. Pilatowi udało się jeszcze sforsować płot oddzielający Zakład Mechaniczny od Hutniczego, ale po drugiej stronie jeden z ukraińskich Werkschutzów (z policji zakładowej) schwycił go za płaszcz i praktycznie było po wszystkim. Inżyniera „Zarembę” osadzono w placówce gestapo „Nebenstelle” w Stalowej Woli (dzisiejszej ul. ks. J. Skoczyńskiego).

Wiadomość o jego aresztowaniu w pierwszej chwili sparaliżowała podziemie. Wkrótce zrodził się pomysł odbicia komendanta. Jeszcze w przeddzień aresztowania, pod wieczór, Pilat spacerował spokojnie ze swoim synem. Nie wiedział, że jego godziny są już policzone. W chwili aresztowania łącznik udał się do komendy inspektoratu w Tarnobrzegu z wiadomością  o zatrzymaniu „Zaremby” przez gestapo. Inspektor tarnobrzeski mjr Stefan Łuczyński ps. „Boryna” zdecydował, że podjęta zostanie akcja odbicia Pilata. Miał zająć się tym Zenon Sobota ps. „Świda”, który miał już na swoim koncie opanowanie więzienia w Jaśle. W akcji, która uzyskała kryptonim „31” mieli wziąć udział żołnierze z obwodu tarnobrzeskiego i niżańskiego, ludzie „Świdy” z Kedywu Rzeszowskiego, oddziały dywersyjne Henryka Paterka ps. „Lew”, Jana Orła ps. „Stalin”, później „Kmicic”, a także żołnierze AK z Pysznicy, Jastkowic, Rudnika, Niska i Rozwadowa.

W raporcie, jaki wysłał „Świda” do komendy podokręgu akcja miała się odbyć 16 marca o godz. 21.30, ale tego dnia odwołano akcję przesuwając ją na 17 marca. Grupy bojowe o zmierzchu zajęły stanowiska. Wieczorem zaczął padać śnieg. Padł rozkaz wycofania żołnierzy ze stanowisk. Akcja została przesunięta na kolejny dzień 18 marca. Znów pełna mobilizacja, wszyscy na stanowiskach. Nagle „Świda” został wezwany do natychmiastowego stawienia się w Komendzie Okręgu w Krakowie. Tam inspektor tarnobrzeski AK „Boryna” zakomunikował, że Kazimierz Pilat nie żyje. Łącznicy znowu udali się w teren zawiadamiać, że 18 marca nie dojdzie do akcji. Komendant został już zamordowany. Niektóre grupy nie chciały podporządkować się decyzji dowódcy akcji. W Stalowej Wolipozostał Stanisław Sołtys ps. „Wójt” z grupą jedenastu członków Kedywu,z zadaniem zleconym przez „Świdę”. Oddział czkał do 23 marca, bez skutku. Należy nadmienić, że inż. Kazimierz Pilat już nie żył , a jego ciało stało się symbolem Nieznanego Żołnierza.

Jaka była prawdziwa przyczyna przerwania akcji, dziś trudno dociec. W sprawozdaniu placówki „Wilcze Łyko” znajduje się stwierdzenie, że „ze względu na ostre pogotowie i wymarsz piechoty wroga na ćwiczenia nocne, akcja została przerwana”, a może nie przysłano depeszy „dringend ani Blitz” o treści: „Przyjadę w listopadzie sobotę pośpiesznym”, co miało oznaczać zgodę „Godła” czyli komendy Okręgu AK Kraków) na przeprowadzenie akcji odbicia inż. Kazimierza Pilata.

Po tym wydarzeniu jego żonie i synowi dał natychmiast bezpieczne schronienie w swoim domu konspiracyjny jego kolega Rudolf Golik ps. „Zych” „Zagłoba” zorganizował im szczęśliwy przerzut do Zakopanego, rodzinnej miejscowości żony Józefy z d. Kopyto. W przypadku wpadki niewątpliwie czekała ich męczeńska śmierć.

Do dziś nikt nie wie, gdzie kpt. inż. Kazimierz Pilat został pochowany. Przypuszcza się, że być może w parku miejskim, obok dzisiejszej ulicy Skoczyńskiego. Stalowowolska organizacja AK ufundowała pomnik ku jego czci, jako dowódcy obwodu niżańskiego AK „Niwa” w parku, przy Urzędzie Miejskim w Stalowej Woli.

Tajemnicą pozostały do dziś przyczyny jego aresztowania. Kto sypnął? I tutaj obracamy się w świetle dwóch hipotez. Jedna z nich mówi, że w Stalowej Woli produkowano niemieckie działo przeciwpancerne tzw. Panzer-Abwehr-Kanone, w skrócie „PAK” oraz przeciwlotnicze Flieger-Abwehr-Kanone czyli „FlAK”. Dokumentacja 8,8 cm „Acht komma acht” została sfotografowana i przekazana do Londynu. Podobno kopię jej polecił inż. Pilat przekazał dowódcy działającego na tym terenie oddziału sowieckiego im. Józefa Stalina. Podobno ta dokumentacja wpadła w ręce Niemców i po nitce doszli do inż. Pilata.

Druga hipoteza, która wydaje się również prawdopodobna, mówi o napotkaniu przez oddział partyzancki w lesie ukrywającego się Żyda. W obawie przed wsypą wykonano na nim wyrok śmierci. Pilat, gdy wszedł w posiadanie tej informacji nakazał przeprowadzenie dochodzenia. Powołał Wojskowy Sąd Specjalny, który sprawcę skazał na karę śmierci. Wyrok wykonano. Później rzekomo Pilat miał otrzymał ostrzeżenie, że „Polak, który za Żyda skazuje na śmierć Polaka, jest bolszewickim agentem”. Domyślając się, że list ten pochodzi z innej konspiracyjnej organizacji działającej na tym terenie, zignorował go i był może dlatego stał się ofiarą celowej wsypy.

Czy jego życie wymagało ofiary? Zginął w katowni gestapo, grobem jego stał się „grób Nieznanego Żołnierza”, w lesie, w Stalowej Woli lub okolicy, którego nie poznaliśmy do dziś. Dopiero po 1956 r. zaczęto przypominać sobie o tym niezwykłym człowieku. W Stalowej Woli powstało mauzoleum, z tablicą ku czci jego i współtowarzyszy poległych za Polskę. W tej samej intencji również w Rudniku ufundowano w 1981 r. pamiątkowy obelisk.

Zdzisław Domino
„Głos Tyczyna” 2009