jesteś na: Strona główna

Polacy – rosyjscy żołnierze Wielkiej Wojny na cmentarzu rozwadowskim

2019-05-20



Tomasz Nowakowski, płk SG rez. (korzystanie możliwe za podaniem autora i źródła)


            Mimo, że wyniki naszych paroletnich badań skierowano już do druku i niebawem ujrzą światło dzienne w  książcei „Nekropolie Wielkiej Wojny nad Wisłą i Sanem”, to rozpoczęty w 2015 roku  proces badania  dziejów rozwadowskiego cmentarza wojennego trwa nadal.

            Doszło do tego przy okazji dwu wydarzeń, jakie miały miejsce w Cisnej i Baligrodzie wiosną tego roku. Niejako przy okazji zorganizowanych tam spotkań, poświęconych Wielkiej Wojnie w 1915 roku w Bieszczadach, okazało się, że jest grono osób zainteresowanych przywróceniem publicznej pamięci poległym w regionie żołnierzom. Z  inicjatywy kilku  osób, w tym również mnie, powstał pomysł, by zlokalizować miejsca ich pochówku, których w regularne cmentarze wojenne nie zdążyła już przed 1918 rokiem przekształcić c. i k. Inspekcja Grobów Wojennych z Przemyśla. W następnym etapie zostaną one  oznaczone  monumentalnymi krzyżami, obok których umieszczone będą informacje o wydarzeniach i poległych tu żołnierzach, być może zostaną również wytyczone i oznakowane ścieżki turystyczne wiodące do tych miejsc. Na razie inicjatywa ma jeszcze dość ograniczony zasięg terytorialny, ale zobaczymy co uda się jeszcze w tej materii zdziałać.

            Po co o tym wspominam? – otóż przy okazji nawiązałem pewne kontakty, w wyniku czego uzyskałem dostęp do rosyjskich materiałów archiwalnych, co prawda dotyczących głównie Bieszczadów, ale przy okazji również do pułkowego wykazu imiennych strat prowadzonych w sztabie 182 Grochowskiego  pułku piechoty. Jednostka, istniejąca od 1811 r., przed wybuchem Wielkiej Wojny stacjonowała w Rybińsku. Nazwę pułk zawdzięczał udziałowi w walkach m.in. pod Olszynką Grochowską w 1831 roku, gdzie starł się z armią Królestwa Polskiego. Jego podstawowym obwodem uzupełniającym w 1914 roku były gubernie jarosławska, kostromska i permska, jednakże specyfika obowiązującego w carskiej Rosji systemu uzupełnień powodowała, że do pułku kierowano pewne kontyngenty poborowych z  „Priwislanskiego Kraju”, jak Rosjanie nazywali obszar Królestwa Polskiego.

            Dla nas jednostka jest szczególnie interesująca, bo jesienią 1914 roku w składzie 46 Dywizji Piechoty gen. Dołgowa wzięła udział w walkach o Rozwadów, a większa część poległych wtedy żołnierzy trafiła bezimiennie na cmentarz rozwadowski. Po raz pierwszy straty pułk poniósł w dniach 24/25.10.1914, kiedy to po forsowaniu Sanu z okolic Brandwicy udało się jego żołnierzom uchwycić przyczółek w rejonie Karnat. Wg wspomnianej listy imiennych strat kosztowało to życie 15 żołnierzy, nie licząc uznanych za zaginionych i rannych. Warto dodać, że w tym okresie zwykle liczba rannych  stanowiła 2,5 do 3 krotności liczby zabitych, dla ustalenia tego konieczne byłoby zbadanie innych jeszcze źródeł, w rodzaju raportów dowódców baonów. Po raz kolejny pułk wykrwawił się w nocnym szturmie Rozwadowa, przypuszczonym o świcie 1 listopada 1914 r. przez III batalion pod dowództwem kapitana Mikołaja Owsiannikowa – zainteresowanych szczegółowym przebiegiem tych wydarzeń odsyłam do mającej się już niedługo ukazać monografii „Nekropolie Wielkiej Wojny...” lub moich wcześniejszych materiałów publikowanych na  www.przywrocmypamiec.pl/

            Dzięki imiennej liście strat wiemy, że w tym boju straciło życie 25 ludzi, w tym dowódca  III baonu (Mikołaj N. Owsiannikow) i kandydat oficerski (podpraporszczyk Mikołaj T. Artiemienko). Łącznie walki o Rozwadów kosztowały 182 pp 55 zabitych,  pozostałych 15 stracono w inne niż wymienione dni października 1914 roku. Z walkami o Rozwadów można też wiązać straty wykazane na liście za dni 23-24 październik, jednakże miały one miejsce na prawym brzegu Sanu, podczas przygotowań do forsowania rzeki. Z tego względu ofiary te zostały pochowane pierwotnie na miejscu, a potem przeniesione do Jastkowic na zlikwidowany potem cmentarz wojenny. Tym samym, już po zakończeniu wojny szczątki tych żołnierzy również znalazły się ostatecznie  w Rozwadowie.

            Dziś publikuję jedynie drobną część ustaleń, opracowanie całego materiału zajmie jeszcze trochę czasu – wymienię jedynie kilku z poległych żołnierzy 182 pp, którzy byli Polakami lub pochodzili z ziem polskich. W Rozwadowie zostali pochowani:

szer. Stanisław Gałązka, s. Jana, Kuflew, pow. Mińsk Mazowiecki, ówczesna gub. warszawska, + 26.10.1914,

szer. Teofil Głomba, s. Marcina,  Młociny (obecnie Warszawa), + 2.11.1914,

szer. Konstanty Noszak, s. Stefana, Stara Wieś, pow. Siedlce, ówczesna gub. warszawska, + 1.11.1914,

szer. Namiota Wincenty, s. Tomasza, Maciejów, pow. Mińsk Mazowiecki, ówczesna gub. warszawska, + 2.11.1914,

szer. Wojciech Szadkowski, Zaborów, ówczesna gub. Warszawska, + 2.11.1914,

szer. Gerszek Wajsberg, s. Symchy, Jabłonna, pow. Warszawa, + 31.10.1914.

            Na koniec dygresja: osoby, które wymieniłem wyżej zostały prawdziwie „wyklęte” przez historię. Zapomniani przez wszystkich szeregowi żołnierze – Polacy służący w armii rosyjskiej,   ginęli w naszym regionie, podobnie jak na innych frontach Wielkiej Wojny na Wschodzie. Bolesne jest, że właściwie do tej chwili nikt nawet nie upomniał się o ich upamiętnienie, ale też że wręcz całkowicie wyparto fakt ich istnienia w świadomości społecznej... Postarajmy się to w końcu zmienić!



fot. Żołnierze rosyjscy w okopach nad Dunajcem, wiosna 1915 r.